UKARAŁ BÓG

Że podglądam nogi świata
raz zobaczyłam inaczej
niż ja - egzekucję moich długów
własną karę

- jak strasznie ją wymierzasz -

w Siebie Samego
bo jesteś przecież

Sprawiedliwy...

W DALSZYM CIĄGU O ŻOŁNIERZU NIEGOTOWYM

Już zatrzaśnięty w obowiązku
by pilnie strzec granic
chociaż przygnieciony planami strategii
i słusznością ich wagi
chociaż stuka się w głowę
gotuje go myśl o tobie

do zimnej wojny
przymierza liczne zbroje
chociaż

- tak gorąco a tak cicho -

marzy byś był jego bratem

CYRENEJCZYK

Wyrwany jak z kontekstu
ten, co musiał już iść

zawsze gdzieś indziej bo

Miłość ustała
pod nie swoim ciężarem
w smrodzie obcego potu i krwi
w ohydzie cudzej słabości
aż do upadku

w którym wszystko odmieni
by wreszcie niewinny
- upadał bezpieczniej

(Echo scen z "Pasji" M. Gibsona - a w szczególności jednej - upadku, któremu nie można było zapobiec ale można było uczynić go... lżejszym. Ten odruch, nie był już przejawem przymusu.
To dla mnie bardzo konkretna obietnica, o której wiem tylko tyle... że się WYPEŁNI w "nie moim krzyżu")

DRZEWO ŻYCIA WIECZNEGO

Tkwi -
niewydarzone jakieś,
na modlitwy zawsze odporne
- w żywym ciele
sterczy i drażni

Unieruchamia
w groteskowej, wstydliwej pozie - obnaża boleśnie

zgorszenie sprawiedliwych

- Drzewo Życia Wiecznego

IZAAK

Może i
słyszę to

- lękiem
o skórę moich marzeń;
moich dzieci
i tego jednego

Izaaka

- i tym bólem rozstania
rwącym,tajemnym
chceniem,
by uszu zabrakło

Lecz nóg starczyło!

Bo słyszę to
żywym płomieniem
co dzisiaj trawi a mówi,
że jutro

Jak nigdy nikt
- ze mną zatańczy!
Bo IZAAK znaczy: Bóg się uśmiechnął