Że podglądam nogi świata
raz zobaczyłam inaczej
niż ja - egzekucję moich długów
własną karę
- jak strasznie ją wymierzasz -
w Siebie Samego
bo jesteś przecież
Sprawiedliwy...
Ten obraz jest moim bardzo osobistym echem Słowa (Ef 2,14-18), podobnie jak wszystko na co wpadniesz na tym blogu. Mam nadzieję, że nie rozbijesz sobie głowy. Nie nabieraj się na jego, być może odstręczającą formę.Została mu nadana, ponieważ uznałam, że najlepiej pokaże pewną, właściwą mi rzeczywistość - fakt, że nie mogę sama z siebie, kochać drugiego w jego krzyżu.Potrzebuję do tego Jezusa Chrystusa.Tylko z Nim, moje osobiste niemożliwe, które tu widzisz, staje się możliwe.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz