piją się strumieniami
obrazy
zapachy
wnętrza wasze
i przenikają
surowe, obnażone a ja na granicy pojemności zachwytu
już boli, tak piękne
zakrapiane dźwiękiem mienią się, jaskrawią
jak kolorami tak wszelkimi
że aż tymi, których już nie ma
tak kocham -
za chwilę do nieprzytomności
tak pijana
a tak trzeźwa
ostrym brzegiem świadomości
chodnika i miłości, której nie mam
