PIEKIELNY FRYZJER

We włosach myśli pogmera
poplącze, potarga paluchami
obetnie co nie trzeba
nieuczesane zostawi
drogo zapłacisz

osiwieć od tego można!

- artysta cholerny
won, z łapami!

BORDERLINE


Bez tożsamości
własnego naczynia
przeleję się w twoją
tak łatwo jak woda
i tu cię odczuję
twoim własnym sercem
odczytam płynnie
choćby nabazgrano
twoim językiem do ciebie przemówię
szybko go przyswoję
bo mogę być obok i przebywać w tobie
i tym niczym wino zamieszać ci w głowie
czasem niebezpiecznie
czasem i dla mnie
bo jestem kim widzisz
kiedy patrzysz na mnie

Pod płaszczem normalności
jestem -
ofiarą lub czarodziejem twoich spostrzeżeń
czarno-białym linoskoczkiem
na brzegu dwóch umysłów
ciągle pijanym
rozchwianym i roztańczonym
Od śmiechu! Od łez!
Od słońca!
Do gwiazd!
Do dna!

TESTAMENT

zanim pęknie naczynie gliniane
i wyplącze z ciała
mnie ciężką

daj ziemi
wszystko co moje

a mnie połam
i rozdaj - komu trzeba będzie