bez tytułu

Widzę Was skrajnie, jak oczu parą,
do kości bez złudzeń a bezboleśnie
jedynych, co we mnie nie budzą złości,
że tacy jesteście
Słyszę jak gramy na cztery ręce,
dudniąc ze sobą dźwięki bezładne
i płyną pieśni najprzepiękniejsze,
najharmoniczne
a najbezzasadne...
Ja jestem ślepcem, za miastem stoję
słuchając jak pieśni mówią o drzewach,
że Wy świętą śliną na oczy moje
- On pieśni śpiewa...
( Wszystkim tym, których to dotyczy a szczegónie Marcinowi, który teraz dopiero może słyszeć )

Brak komentarzy: