piją się strumieniami
obrazy
zapachy
wnętrza wasze
i przenikają
surowe, obnażone a ja na granicy pojemności zachwytu
już boli, tak piękne
zakrapiane dźwiękiem mienią się, jaskrawią
jak kolorami tak wszelkimi
że aż tymi, których już nie ma
tak kocham -
za chwilę do nieprzytomności
tak pijana
a tak trzeźwa
ostrym brzegiem świadomości
chodnika i miłości, której nie mam

1 komentarz:
świetny masz bloog, niesamowity talent... podoba mi się twój klimat, bo boli, stąd rozumiem.
Ginie
Pochwała klęski.
Sromotnikowej.
Ale jakże dostojnej.
Te dźwięki, oklaski.
Nie słychać,
Ustały?
Mykolina88, Dominika
Bijemy się
o dno,
że tam już najniższy wymiar.
Dla naszych pięści
ściśniętych
Modlitwa o prośbę.
Prośba o modlitwę.
Nie – krzyczą.
Skacz – słyszy.
Głosy wciąż walczą
w hymnie niezgody.
Prześlij komentarz